Najnowsze wiadomości

1 grudnia 2022 13:22

DeMarcus Cousins podpisuje kontrakt z Golden State Warriors | Picked & Rolled



DeMarcus Cousins dołączył do Golden State Warriors, wszystko wskazuje na to, że zrujnuje National Basketball Association.

To był ciekawy offseason w NBA, delikatnie mówiąc. Dla wielu osób najważniejszą wiadomością było to, że LeBron James, najlepszy koszykarz na świecie i prawdopodobnie najlepszy koszykarz wszech czasów, postanowił po raz kolejny przeskoczyć do Los Angeles Lakers. Prawdziwa wiadomość, przynajmniej jeśli chodzi o NBA, nadeszła jednak dzień później, gdy DeMarcus Cousins podpisał kontrakt z Golden State Warriors.

W żadnym wypadku nie nazywam Cousinsa lepszym graczem od LeBrona, ani nie twierdzę, że wnosi on większą wartość do drużyny. LeBron dołączający do Lakers POWINIEN zmienić całą ligę i przywrócić równowagę w niesprawiedliwie podzielonym krajobrazie. Jednak podpisanie Cousinsa jeszcze bardziej ją zaburza. Poprzez dołączenie do Golden State Warriors, sezon 2019 jest już zawinięty i zrobiony dla.

Spójrzmy krótko wstecz na to, co działo się w Golden State w ostatnich latach: zarządowi udało się zbudować niesamowitą drużynę z takimi tuzami jak Steph Curry, Klay Thompson i Draymond Green. Zdobyli razem mistrzostwo NBA, a w kolejnym sezonie wygrali 73 z 82 meczów sezonu zasadniczego, bijąc rekord wszech czasów pod względem zwycięstw w sezonie. Prawie zdobyli back-to-back mistrzostwo, ale przez zawieszenie Draymonda Greena i jakieś inne słowne zagranie LeBrona Jamesa, zostali zdetronizowani.

Dlaczego to zrobiłeś, DeMarcus?

Więc co zrobili? Podpisali Kevina Duranta, bezdyskusyjnie drugiego najlepszego gracza na świecie. Najlepsza drużyna dodała najgroźniejszego, jakiego mogła dodać. O tej katastrofie jest cały inny filmik. To było dziwne. To było niesprawiedliwe. To było po prostu głupie... i oczywiście Warriors wygrali kolejne dwa mistrzostwa, stosunkowo łatwo. Teraz, po zdobyciu trzeciego tytułu w ciągu czterech lat (co prawdopodobnie powinno być cztery z rzędu), co robią? Dodają bezsprzecznie najlepszego centra w lidze.

Tu jednak pojawia się największy problem z podpisaniem Cousinsa: podpisał kontrakt za 5 milionów dolarów. To gracz z top 10, może top 15 NBA; mógłby zarabiać nawet 30 milionów dolarów w wielu innych drużynach, ale zamiast tego zdecydował się dołączyć do istniejącej już dynastii za minimum, które mógł mieć. To jest duży problem. Kiedy Kevin Durant dołączył do Warriors, było to niesprawiedliwe, ale przynajmniej wymagało pewnego zarządzania finansami. Przynajmniej zarabiał pieniądze, na które zasługiwał, a drużyna musiała wymyślić sposób na pomieszczenie tych wszystkich gwiazd pod jednym rosterem. To podpisanie Cousinsa całkowicie wyrzuca koncepcję salary cap przez okno, bo kiedy gwiazdorzy zaczynają podpisywać minimalne kontrakty, żeby grać w najlepszej drużynie i wygrywać mistrzostwa, liga przestaje być zabawna dla kogokolwiek, graczy czy widzów.

Teraz pojawiają się spekulacje, że może nie zagrać większości sezonu regularnego, albo ludzie mówią, że jest szkodliwy dla drużyny i wytrąci ją z równowagi i zrujnuje jej szanse na wygraną. Podczas gdy wszystko to jest pobożnym życzeniem, faktem jest, że Golden State, o głowę i ramiona przewyższające każdy najlepszy zespół w lidze, dodało kolejnego gwiazdora, aby wypełnić jedyną możliwą pustkę, jaka im pozostała, za ułamek ceny, jaką jest wart. To jest problem.

0 0 głosowanie Artykuł Ocena